„Życie zaczyna się po pięćdziesiątce. Pamiętnik piekarza”. Taki tytuł mogłyby nosić wspomnienia Dariusza Koska ze wsi Rudze w gminie Zator w powiecie oświęcimskim. Gdyby oczywiście pan Dariusz miał czas je napisać.
Ale czasu nie ma, bo na razie poświęca go, wraz z sercem i duszą, swojej własnej piekarni, którą założył będąc po pięćdziesiątce. Dodajmy, że po pięćdziesiątce z niemałym plusem. Pomogła mu w tym Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A., a konkretniej pilotowany przez nią projekt Strefa Efektywnej Transformacji.
To była niełatwa decyzja, bo kto w takim wieku rozkręca własy biznes? A jednak pan Dariusz odważył się. I dziś nie żałuje.
„Pamiętam to jak dziś”, wspomina. „To było pierwszego maja. Kolega piekarz zadzwonił, żebym mu pomógł rozkręcić jego piekarnię. Bardzo chętnie pomogę, pomyślałem, wielu piekarzom już pomagałem. Ale druga myśl była taka: a dlaczego ja nie rozkręcam swojej? Całe życie tylko u kogoś. A to w Polsce, a to w Niemczech… Pora na męską decyzję, albo teraz, albo nigdy”.
Jak pomyślał, tak zrobił. W sieci znalazł ogłoszenie, że w Rudzach jest do wynajęcia pusty budynek po sklepie spożywczym. Mimo świątecznego, długiego weekendu wsiadł na motor i pojechał go obejrzeć. A zaraz potem zadzwonił do właściciela: „Jestem chętny, chcę wynająć”.
„O tym, że Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. pomaga takim jak ja, ludziom po pięćdziesiątce, którzy chcą otworzyć interes, dowiedziałem od szwagierki z Chrzanowa”, ciągnie opowieść pan Dariusz. „Kazała mi iść do MARR S.A., popytać, dowiedzieć się, policzyć. Posłuchałem i poszedłem”.
Za swój pomysł i piekarskie umiejętności dostał w projekcie MARR S.A. dużo punktów. W końcu uczył się fachu już jako nastolatek w renomowanej wadowickiej zawodówce dla piekarzy. A za pomyślną punktacją poszła konkretna dotacja.
– Urządziłem za nią sklep przy mojej piekarni. Regały, lady, pojemniki, chłodziarka… – objaśnia. – Ale już całe wyposażenie zaplecza kupiłem za swoje oszczędności. Piec, mieszarkę i inne urządzenia. Skupywałem używane, a potem remontowałem.
Pracując jeszcze u kogoś, pan Dariusz remontował po godzinach dawne pomieszczenie sklepu. Wylewki, tynki, ściany, sufity. Od wiosny do jesieni, wszystko samodzielnie, własnymi rękami, żeby nie tracić na kosztowne firmy. Dziś nie żałuje tamtego wysiłku. „Piekarnia Rzemieślnicza Dariusz Kosek” słynie w okolicy z dobrych i świeżych wypieków. A filmiki z jego udziałem, kręcone przez córkę Dominikę, są bardzo popularne na Facebooku.
„Zawsze byłem odważny”, mówi. „Ciągle wymyślałem nowe receptury, które się sprawdzały. Nawet dobrze mnie za to premiowano. Ale wciąż wymyślałem je dla kogoś. Teraz nareszcie mogę to robić dla siebie. I dla moich klientów. To była najodważniejsza decyzja w moim życiu”.
Obejrzyj filmik z piekarni Dariusza Koska: TUTAJ
Więcej o projekcie MARR S.A., na którym skorzystał Dariusz Kosek: TUTAJ